top of page

Dlaczego tak trudno nam przyjąć życzliwość?

Słyszysz od kogoś:

"Dobrze sobie poradziłaś."

"Cieszę się, że jesteś."

"Możesz na mnie liczyć."

I zamiast poczuć spokój, pojawia się coś zupełnie innego.

Zakłopotanie.

Niedowierzanie.

Myśl, że ktoś mówi tak tylko z grzeczności.

Albo przekonanie, że za chwilę i tak się rozczaruje.

Dla wielu osób przyjmowanie życzliwości okazuje się trudniejsze niż przyjmowanie krytyki.

To nie jest kwestia charakteru

Często słyszę od pacjentów:

"Nie umiem uwierzyć, kiedy ktoś mówi o mnie coś dobrego."

"Łatwiej przyjmuję krytykę niż komplement."

"Gdy ktoś jest dla mnie dobry, czuję napięcie."

To nie oznacza, że są przewrażliwieni ani niewdzięczni.

Psychika uczy się świata na podstawie doświadczeń.

Jeżeli w dzieciństwie ciepło było rzadkie, nieprzewidywalne albo uzależnione od spełniania oczekiwań, dorosły człowiek może mieć trudność z uwierzeniem, że życzliwość może być bezwarunkowa.

Dlaczego tak się dzieje?

Każdy z nas buduje wewnętrzny obraz siebie i innych.

Jeżeli przez lata słyszałeś głównie krytykę, doświadczałeś chłodu emocjonalnego albo miłość wiązała się z koniecznością zasługiwania na nią, Twój umysł nauczył się określonych zasad.

Może brzmiały one mniej więcej tak:

  • nie jestem wystarczający,

  • muszę się bardziej starać,

  • nie można nikomu ufać,

  • za bliskością często idzie zranienie.

Kiedy później spotykasz życzliwego człowieka, Twój umysł nie ocenia wyłącznie tego, co dzieje się tu i teraz.

Porównuje obecną sytuację z tym, co zna od lat.

Dlatego zamiast spokoju może pojawić się ostrożność.

Dlaczego krytyka wydaje się bardziej wiarygodna?

To zjawisko jest bardzo częste.

Jeżeli przez wiele lat słyszałeś, że jesteś niewystarczający, krytyczne słowa potwierdzają to, co już znasz.

Komplement natomiast burzy dotychczasowy obraz siebie.

Paradoksalnie więc to właśnie dobre słowa mogą wydawać się mniej prawdziwe.

Nie dlatego, że są fałszywe.

Dlatego, że są nowe.

Czy można się tego nauczyć?

Tak.

Psychoterapia nie polega na przekonywaniu człowieka, że powinien bardziej siebie lubić.

Polega na stopniowym tworzeniu nowych doświadczeń.

Takich, w których można być sobą bez ciągłego udowadniania swojej wartości.

Można doświadczać szacunku bez konieczności zasługiwania na niego.

Można przeżywać bliskość bez nieustannego lęku przed odrzuceniem.

To proces.

Czasem powolny.

Ale możliwy.

Na zakończenie

Jeżeli trudno Ci uwierzyć w czyjąś życzliwość, nie oznacza to, że nie zasługujesz na dobro.

Być może Twoja psychika przez wiele lat uczyła się, że świat wygląda inaczej.

To, czego nauczyliśmy się kiedyś, nie musi jednak pozostać z nami na zawsze.

Psychoterapia pomaga nie tylko lepiej rozumieć swoją historię.

Pomaga również stopniowo budować nowe doświadczenie relacji – takie, w którym życzliwość przestaje budzić niepokój, a zaczyna być czymś, co można naprawdę przyjąć.

 
 
 

Komentarze


bottom of page